Autor: Bartosz

  • Jak spakować się na rejs jachtem? Kompletny przewodnik

    Jak spakować się na rejs jachtem? Kompletny przewodnik

    Rejs jachtem to nie obóz survivalowy, ale też nie pobyt w hotelu pięciogwiazdkowym. To coś pomiędzy. Masz ograniczoną przestrzeń, dostęp do morza przez całą dobę i plan, który może się zmieniać razem z pogodą. Dobre pakowanie potrafi zrobić dużą różnicę — zarówno dla Ciebie, jak i dla reszty załogi, z którą dzielisz kilkanaście metrów kwadratowych łódki. Ten artykuł napisaliśmy po setkach rejsów i dziesiątkach pytań od Was w stylu „Czy muszę kupować specjalne buty żeglarskie?” (Nie, nie musisz) albo „Czy mogę zabrać walizkę?” (Nie, zaraz wyjaśnimy dlaczego). Nie ma tu filozofii, tylko konkrety, które sprawdziliśmy na własnej skórze.

    Zacznijmy od torby, bo to ważniejsze niż myślisz

    Zacznijmy więc od wspomnianej już walizki. Pierwsza i najważniejsza zasada pakowania na rejs: zapomnij o walizce na kółkach. Na jachcie nie ma na nią miejsca. Szafy, schowki i przestrzeń pod kojami mają nieregularne kształty i twarda walizka po prostu się tam nie zmieści, albo zmieści się w sposób, który zablokuje wszystkim drogę. Zamiast tego weź miękką torbę podróżną lub duży plecak — taki, który można docisnąć, zwinąć i wepchnąć w szczelinę. Idealna pojemność to 50–70 litrów. Poza tym warto mieć przy sobie mały plecak dzienny na lądowe wycieczki np. na lokalny targ. Nie będziesz brał ze sobą całego dobytku na każde zejście na ląd, więc ta drobna logistyka naprawdę się opłaca.

    Ubrania — mniej znaczy więcej

    Na tygodniowy rejs wystarczy Ci mniej ciuchów niż myślisz. Pralka na jachcie rzadko kiedy jest dostępna, ale w większości portów da się znaleźć pralnię, a drobne rzeczy możesz wyprać ręcznie i powiesić na relingu — wyschną w godzinę od słońca i wiatru. Dobre wyjście to 2–3 stroje kąpielowe, bo wchodzisz do wody codziennie i warto mieć zawsze jeden suchy. Do tego 4–5 par lekkich szortów lub spodenek, najlepiej z materiałów szybkoschnących — to naprawdę robi różnicę. Koszulek lub topów wystarczy 5–6, bez potrzeby zabierania czegoś grubego. Na chłodniejsze wieczory na morzu — a zaskakują one częściej niż się spodziewasz, nawet w środku lata — warto mieć bluzę lub kurtkę przeciwwiatrową. Jeśli planujesz kolacje w marinach lub wieczory w portowych restauracjach, dorzuć 2–3 rzeczy: jedną sukienkę, lnianą koszulę, cokolwiek co nie wygląda jakbyś właśnie wyszedł z wody (nawet jeśli właśnie wyszedłeś z wody). Czego absolutnie nie pakować: grubych swetrów, dżinsów — są ciężkie, wolno schną i na łódce po prostu nie mają sensu — ani niczego, w czym nie możesz usiąść na mokrym.

    Buty — serio, wystarczą trzy pary

    Na pokładzie jachtu poruszasz się boso albo w butach z jasnymi podeszwami, które nie zostawiają śladów. To niepisana zasada żeglarzy — ciemna podeszwa brudzi pokład. Klapki lub sandały sprawdzają się zarówno na pokładzie, jak i przy schodzeniu na ląd, na molo, na plażę. Do lądowych wycieczek, tych dłuższych, warto mieć lekkie sneakersy lub wygodne sandały z bardziej solidną podeszwą. Opcjonalnie buty do wody, jeśli trasa prowadzi przez skaliste plaże. I to tyle. Trzy pary maksymalnie, bo więcej to już przesada.

    Kosmetyki i higiena

    Przestrzeń w łazience na jachcie jest mocno ograniczona i kosmetyczka powinna to odzwierciedlać. Absolutne minimum to szampon z odżywką (najlepiej w jednym flakonie — mniej miejsca, mniej zamieszania), żel pod prysznic lub mydło w kostce, pasta i szczoteczka. Mydło w kostce jest niedocenianym odkryciem — nie wycieka, nie zajmuje miejsca, nie wywraca się w torebce. Krem z filtrem SPF 50 to prawdopodobnie najważniejsza rzecz w całym bagażu, i to w dużej ilości. Na wodzie słońce bije mocniej niż na lądzie, odbija się od tafli i dopadnie Cię nawet w cieniu. Poza kremem warto zabrać żel/krem po opalaniu na wypadek, gdy filtr nie wystarczy, oraz sztyft do ust z filtrem — zapomniana rzecz, której brak mocno odczuwa się już po dwóch dniach na morzu. 

    Wśród leków koniecznie zabierz swoje stałe medykamenty z zapasem, a do nich tabletki na chorobę morską. Nawet jeśli nigdy nie miałeś z tym problemu — lepiej mieć i nie potrzebować. Otwarte morze to nie jezioro i Twój żołądek może mieć własną opinię na ten temat. Suszarka do włosów zostaje w domu. Jachty mają ograniczoną moc elektryczną i nie ma tam miejsca na takie ekstrawagancje. Włosy wyschną od słońca i wiatru, zazwyczaj zanim zdążysz to zaplanować.

    Elektronika — mniej gniazdek niż myślisz

    Jacht nie jest hotelem z gniazdkiem przy każdym łóżku. Moc do ładowania urządzeń jest ograniczona, szczególnie gdy silnik nie pracuje, więc im mniej sprzętu, tym spokojniej. Telefon to oczywistość, ale równie ważny jest powerbank — absolutny must-have na każdym rejsie, który ratuje z opałów częściej niż chciałbyś wiedzieć. Jedna ładowarka z kilkoma portami USB zamiast trzech osobnych to prosty sposób na zaoszczędzenie miejsca i uniknięcie dyskusji o gniazdko. 

    Jeśli zależy Ci na zdjęciach, weź aparat – gwarantujemy, że widoki w czasie naszych rejsów będą tego warte. Laptop zostaw w domu, chyba że naprawdę musisz pracować. Koniecznie zaopatrz się w wodoodporne etui lub chociaż duży worek strunowy na telefon. Ochlapania przy zwijaniu żagla nikt nie planuje, ale zdarzają się regularnie.

    Dokumenty i rzeczy, których nie możesz zapomnieć

    To brzmi banalnie, ale co roku ktoś wraca po dowód albo odkrywa na pokładzie, że nie ma ubezpieczenia. Dowód osobisty lub paszport zależy od destynacji — poza strefą Schengen paszport jest obowiązkowy. Do tego karta płatnicza/kredytowa i trochę gotówki w lokalnej walucie, bo w małych portach i na wyspach karty bywają bezużyteczne. 

    Krótka ściągawka na koniec

    Jeśli nie chcesz czytać całego artykułu raz jeszcze przed pakowaniem, wystarczy ta lista. 

    • Miękka torba 50–70 litrów i mały plecak dzienny. 
    • Dwa lub trzy stroje kąpielowe, kilka szortów i koszulek, jedna bluza, opcjonalnie coś na wieczór. 
    • Klapki, buty do wycieczek, ewentualnie buty do wody. 
    • Duży krem SPF 50, podstawowe kosmetyki, tabletki na chorobę morską.
    • Powerbank, ładowarka wieloportowa, wodoodporne etui na telefon. 
    • Dokumenty, gotówka.

    Masz pytania dotyczące konkretnego rejsu? Napisz do nas — chętnie podpowiemy co wziąć w zależności od trasy i pory roku. 

    To który rejs morski z The Boat Trip wybierasz?

  • Zobaczyć Neapol i umrzeć — 5 rzeczy, które musisz tam zrobić

    Zobaczyć Neapol i umrzeć — 5 rzeczy, które musisz tam zrobić

    Jeśli myślisz, że Włochy to Rzym i Florencja — przykro nam, ale nie widziałeś jeszcze wszystkiego. Neapol jest inny. Chaotyczny, głośny, brudny i absolutnie niepowtarzalny. Tu pizza nie jest daniem, to religia! Tu historia dosłownie wychodzi spod ziemi. Tu widok na Wezuwiusz sprawia, że na chwilę odkładasz telefon. Oczywiście, po trzecim zdjęciu.

    Oto 5 miejsc i rzeczy, których nie możesz pominąć, gdy już tu dopłyniesz w czasie rejsu u wybrzeży Neapolu.

    Spaccanapoli i historyczna starówka

    Spaccanapoli to ulica, która dosłownie przecina Neapol na pół — jej nazwa znaczy właśnie „rozcinająca Neapol”. Wąski, hałaśliwy korytarz pełen pizzerii, kościołów, straganów ze świętymi figurkami i praniem zwisającym między balkonami. Chodzisz tu i masz wrażenie, że cofasz się o kilkaset lat. Cała historyczna starówka (Centro Storico) jest wpisana na listę UNESCO i zasłużenie: gęstość zabytków na metr kwadratowy bije tu niejedną europejską stolicę. Zajrzyj koniecznie do Cappella Sansevero — kaplicy ze słynną rzeźbą Zawoalowanego Chrystusa. Marmur wygląda jak prawdziwe płótno, patrząc na rzeźbę zastanawiasz się, jak to zrobili.

    Nasza podpowiedź: Idź na Spaccanapoli wcześnie, zanim zrobią się tłumy. I (choć brzmi to dziwnie) pozwól się zgubić, bo tu każda losowa uliczka kryje coś niesamowitego.

    Pompeje — miasto zatrzymane w czasie

    Technicznie to nie Neapol, ale wyprawa do Pompejów to absolutny obowiązek dla każdego, kto ląduje w tym rejonie. W 79 roku n.e. Wezuwiusz przykrył całe miasto grubą warstwą popiołu. Efekt? Idealnie zachowane ulice, domy, freski, sklepy z ladami, a nawet jedzenie w garnkach — całe życie starożytnego miasta zamknięte jak w kapsule czasu. Chodzisz po brukowanych ulicach i myślisz: tu ktoś żył, pracował, jadł obiad; i to prawie dwa tysiące lat temu! Odczucie jest naprawdę nieziemskie. W tle przez cały czas stoi Wezuwiusz i patrzy na ciebie spokojnie. Trochę złowrogo, ale klimatycznie.

    Nasza podpowiedź: Weź wodę i coś do jedzenia, bo teren jest ogromny i spokojnie można tu spędzić pół dnia, a bufety wewnątrz są przeciętne i drogie.

    Prawdziwa pizza neapolitańska

    Zacznijmy od tego: pizza, którą jadasz w Polsce w sieciowej pizzeri to nie pizza, a coś co udaje ten rarytas. Pizza neapolitańska to cienkie, lekko przypalone ciasto, sos z pomidorów San Marzano i mozzarella di bufala. I tyle. Żadnych sześciu rodzajów sera, żadnego ananasa. Prostota wyniesiona do rangi sztuki. Najsłynniejsza pizzeria to L’Antica Pizzeria da Michele otwarta w 1870 roku, z menu które ma dosłownie dwie pozycje: Margherita i Marinara. Kolejka jest długa a wnętrze niepozorne, a pizza doskonała. To tutaj w filmie „Jedz, módl się, kochaj” Julia Roberts zajadała się tym pizzą

    Nasza podpowiedź: Jeśli w de Michele nie będzie miejsca, wybierz Sorbillo albo Di Matteo — obydwie legendarne. Gdziekolwiek pójdziesz, zacznij od margherity. Klasyk to klasyk.

    Castel dell’Ovo i nabrzeże Chiaia

    Castel dell’Ovo — Zamek Jajka (Jajeczny). Ta dziwna nazwa pochodzi z legendy o jajku zakopanym przez Wergiliusza w fundamentach, które miało podtrzymywać całą budowlę). Jest to średniowieczna twierdza wybudowana na małej wysepce tuż przy nabrzeżu. Wejście jest bezpłatne, a widoki na Zatokę Neapolitańską absolutnie spektakularne. Wokół zamku rozciąga się Borgo Marinari — dawne rybackie miasteczko, dziś pełne restauracji z owocami morza. Tu można usiąść z lampką wina, patrzeć na Wezuwiusz odbijający się w wodzie i z czystym sumieniem udawać, że czas nie istnieje. Dolce vita w czystej postaci.

    Nasza podpowiedź: Zachód słońca z tarasu zamku to jeden z tych widoków, które pamięta się długo po powrocie. Zostaw sobie to na wieczór.

    Museo Archeologico Nazionale

    Jeśli Pompeje cię wciągnęły, Muzeum Narodowe jest ich naturalnym przedłużeniem spotkania z historią. Tu trafiły wszystkie najważniejsze znaleziska wydobyte z ruin — mozaiki, rzeźby, biżuteria, freski, przedmioty codziennego użytku. Jedno z najważniejszych muzeów archeologicznych na świecie, a przy tym niedoceniane w porównaniu z Luwrem czy Watykanem, co przekłada się na jedno: znacznie mniejsze kolejki. Szczególną atrakcją jest Gabinetto Segreto — tajny pokój z erotyczną sztuką z Pompejów, przez wieki zamknięty dla osób wrażliwych. Dziś otwarty dla wszystkich i zaskakująco artystyczny.

    Nasza podpowiedź: Zaplanuj tu co najmniej 2–3 godziny. Wstęp kosztuje 20 EUR. Raz w miesiącu, w pierwszą niedzielę, wejście jest bezpłatne.

    A co jeśli chcesz zobaczyć to wszystko z pokładu jachtu?

    Neapol jest świetny sam w sobie, ale prawdziwa magia zaczyna się, gdy wypływasz z portu i masz przed sobą Wybrzeże Amalfitańskie, Capri, Positano i Procidę. Na naszym rejsie Neapol i Wybrzeże Amalfi masz dokładnie to: tydzień żeglowania po jednej z najbardziej spektakularnych tras w Europie, z ekipą, która wie jak się bawić. Wskakujesz na pokład?